czy kwarantanna nas zmieniła

Czy kwarantanna nas zmieniła?

Jak królik z kapelusza pojawił się koronawirus. Wszystko uległo przemianom. Nasze życie nabrało zupełnie innego tempa i doszły nowe, nieznane problemy. Dziś pokrótce odpowiem na pytanie, czy kwarantanna nas zmieniła, a raczej jak wpłynęła na mnie.

Przez kilka miesięcy na blogu wiało pustką, podobnie jak na moich kontach społecznościowych. Kilka życzliwych osób śledziło relacje i podpytywało, co się właściwie dzieje. Proszę Państwa, spokojnie! To tylko prywatna pandemia. 😉

Przez ostatnie miesiące bombardowana byłam informacjami o tym, jak cudowną szansą dla nas jest lock down. Oto możemy doświadczyć większego zjednoczenia rodzin, mamy czas na wspólne spędzanie chwil i ogólnie, mimo zagrożenia, możemy radośnie kontemplować przyrodę. Czyżby?

Koronawirus załamał część branż, o czym boleśnie przekonały się także niektóre osoby współpracujące ze mną. Środowisko szeroko pojętego beauty, fizjoterapeuci, centra kulturystyczne, turystyka – co by nie pisać, po prostu nie było łatwo. Praca oraz zajęcia szkolne zdominowały nasze rozmowy. Gdzie w tym wszystkim odnaleźć czas dla siebie?

Kwarantanna, która niczego nie uczy

Kwarantanna miała wpłynąć dodatnio na e-learning i podnoszenie kwalifikacji. Przecież to świetny czas. Tymczasem przecież nie ma przymusu uczestnictwa w milionach kursów online w okresie, kiedy nie ma się na to najmniejszej ochoty. Dołóżmy do tego wrażenie, że obecnie wszyscy jesteśmy specjalistami od pracy zdalnej. Starając się wycisnąć co można, zdobyć się na wyżyny aktywności, nie zapominajmy, że nie jest to dla nas czas wyjątkowo sprzyjający. Po prostu. Bez dorabiania ideologii. Mamy prawo być zmęczeni i przytłoczeni.

kurs on-line

Nie mi oceniać, jaką rolę spełniają kursy stworzone na potrzeby tej sytuacji, które mają ze statystycznego Kowalskiego uczynić rekina świata on-line. Nie każdy z nas zostanie internetowym tuzem, a już z pewnością nie po kursie, więc patrzę na nie raczej jak na ciekawostkę. Pisałam już o tym szerzej w poprzednim wirusowym artykule.

Trochę inaczej sytuacja wygląda z kursami branżowymi, które siłą rzeczy musiały przenieść się do świata wirtualnego. Tutaj możemy znaleźć prawdziwe perełki godne naszej uwagi. Wiele zagranicznych firm oraz organizacji umożliwia nadal zdalne uczestnictwo w wielu ciekawych wydarzeniach. Można je wyszukać na przykład poprzez Event Brite czy IQPC.

Wyścig czas rozpocząć

Zamiast zwolnić, przyspieszyliśmy kroku. Na wielu facebookowych grupach i instagramowych kontach rozpoczęła się batalia pt.: Kto lepiej zniesie koronowirusa. W świecie on-line perfekcyjność ma znaczenie. Dla przeciwwagi mamy grupy nieidealnych gwiazdeczek, które bez makijażu celebrują codzienność. Jedno i drugie nijak się ma do przemęczonych, pracujących rodziców, którzy nie wiedzą już czy zająć się pomocą w zdalnej nauce, bitwą o papier toaletowy w sklepie, czy może ogarnianiem kolejnej telekonferencji. Umówmy się, przez wiele tygodni panował totalny chaos i nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Ba, większość osób tak ma, tylko czasami boją się przyznać. 😉

Pamiętam taką wiadomość od jednej dziewczyny, czy możemy przełożyć spotkanie na kolejny dzień, bo właśnie wypadło wyjaśnić dziecku matematykę, na zegarze jest 21:00, a jutro z samego rana trzeba jechać coś załatwić stacjonarnie. Samo życie.

Zwolnij!

Zwolnij! – powiedziało zdrowie w kwietniu i musiałam go posłuchać. Pomyślałam, że skoro i tak jestem skazana na leczenie w czasach zarazy, warto uporządkować także inne sfery życia. 😉 Niekiedy było zabawnie, czasami w ogóle nie. Na pewno było ciekawie.

Wyczyściłam prywatne konto na Facebooku i skupiłam się na generalnych porządkach w świecie on-line. Wyłączyłam feed od osób prywatnych, wypisałam się z niektórych grup, powiadomień i z większości newsletterów. Zostawiłam to, co najistotniejsze. Szerzej o tych porządkach napiszę już niebawem, bo bardzo pozytywnie wpłynęły na moją produktywność oraz samopoczucie.

Czy kwarantanna nas zmieniła?

Nie chcę odpowiadać za innych. Mogę odpowiedzieć wyłącznie za siebie.

  • Kwarantanna pokazała mi, jacy ludzie mnie otaczają – realnie oraz wirtualnie.
  • Na kim mogę polegać.
  • Kto jest w stanie zrozumieć nietypową sytuację, a dla kogo nie ma żadnego wyjaśnienia.
  • Zwolniłam.
  • Musiałam przeorganizować pracę, połączyć ją ze szkołą oraz zabiegami prozdrowotnymi.

Myślę, że to największa taka zmiana od wielu, wielu lat. Na pewno z korzyścią dla tego bloga, bo to znalazłam czas, aby usiąść i napisać wpis. 😉 W końcu czas zacząć prawdziwy work-life balance blog.

— wpis z kategorii: work-life balance w pracy, zapiski na marginesie

One Comment

  1. Kwarantanna pokazała mi, że;

    • wbrew temu co o sobie myślałam (matka Polka pracująca) nie jest ze mnie najlepszy organizator
    • że za duży mają na mnie wpływ informacje medialne, już to prawie opanowałam
    • moja najbliższa rodzina to w sumie dość „zdrowa” instytucja
    • można ograniczyć chciejstwo i konsumpcjonizm (nie odczułam szczególnych przywar lockdownu)
    • moja praca wykonywana w trybie normalnym jest mi potrzebna do szczęścia, nie tylko do zapewnienia minimum socjalnego
    • że pomysły typu „rzucę to wszystko i wyjadę w Bieszczady” nie są rozwiązaniem żadnych frustracji, bo miałam jakby przedsmak takiego oderwania, a bajzel w głowie taki sam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *